Aniołek z Gór… szuka swoich Aniołów!

70 lat Aniołka

W październiku tego roku Aniołek będzie miał siedemdziesiąt lat. Rzeźba poświęcona w roku 1939 przez proboszcza Tymbarku Andrzeja Bogacza wydaje się być dzisiaj zapomniana. Szkoda… Człowiek nieustannie tworzy coś wyjątkowego, co potem staje się jego dziedzictwem kulturowym, bogactwem tradycji regionalnej małej ojczyzny. Niestety zapomina, że jego dzieła, tak jak i on sam nie są wieczne; ulegają zniszczeniu.

Czas bezpowrotnie zabiera to, czego człowiek, mimo iż sam jest twórca, nie potrafi docenić

i zabezpieczyć. Dlatego smutna wydaje się być historia tymbarskiego Aniołka Na Górach. Nie tylko przez okoliczności, w których powstała, ale przede wszystkim przez zapomnienie

i zaniedbanie specjalistów. I tylko entuzjazm i wielkie zaangażowanie pani Urszuli Figury, wnuczki fundatorów  pomnika sprawiają, że to wyjątkowe miejsce urzeka i wciąż przyciąga,

a pamięć o tych, którzy bezimiennie zostali tam pochowani, wciąż żyje.

 

Dziecka postać ze skrzydłami

Aniołek, nie anioł. Tak potocznie mówi się o rzeźbie znajdującej się na osiedlu Kuligówka

na południowym stoku Zęzowa w Tymbarku. Kilkumetrowy pomnik przedstawia modlącego się Jezusa w Ogrójcu; klęczący  Chrystus wpatrzony jest w postać aniołka, który podaje mu kielich. Anioł wyobrażony jest tutaj w postaci dziecięcej, co bardzo mocno wiąże się nie tylko z funkcjonującą nazwą tego miejsca, jak również z okolicznościami ufundowania pomnika.

 

Dziewiętnastowieczna bezradność

Na płycie znajdującej się na pomniku trudno już odczytać napis; mówi on o fundatorach

kamiennej rzeźby: „ Fundator Staniec Michał, Franciszka 1939”.

Po pierwszej wojnie światowej rodzina Stańców pracując na polu wyorała szczątki ludzkich kości. Prawdopodobnie były to szczątki zmarłych dzieci na epidemię cholery, która  zaatakowała ludność Tymbarku i okolicznych wsi w dziewiętnastym wieku.  Urszula Figura wspomina, że dziadkowie bardzo często mówili o dającym się słyszeć płaczu dzieci,

o dziwnie wyczuwanym niepokoju, kiedy znajdowało się w pobliżu tego miejsca, a nawet

o biegających  siwych koniach; słowem – „tam coś straszyło”. Trudne do wyjaśnienia zjawiska, babcia pani Urszuli tłumaczyła prośbą  zmarłych dzieci o modlitwę.

Rodzina Stańców postanowiła zebrać znalezione szczątki w jedno  miejsce, a zarazem je „uspokoić”. Zleciła  także wykonanie rzeźby artyście słopnickiemu Andrzejowi Kwiatkowskiemu z Zaświercza. Tak powstał Aniołek.

 

„Zmieniły się czasy”?

Nad zbiorową mogiłą dzieci czuwa Aniołek. Opiekun, nieustanny towarzysz, obrońca. Uosobienie wszystkiego, co dobre. Nieprzypadkowa wydaje się zatem powszechnie przyjęta nazwa tej rzeźby. W ciszy tymbarskiego wzgórza klęczy przejęty  Chrystus. Białym cementem konserwowane postacie, są już mocno popękane, w niektórych miejscach pewne fragmenty zaczynają odpadać. Rzeźba wykonana z mielonego kamienia, jest szczególnie podatna na działanie czynników atmosferycznych, zwłaszcza deszczu. Jak tłumaczy pani Urszula, kamień ten jest bardzo trudny w utrzymaniu i mimo ciągłych starań rodziny Figurów wymaga natychmiastowej renowacji.

 

Czy my go przed światem ukryjemy? Czy dostrzeżemy, jak ważne miejsce chce zachować

w pamięci Aniołek Na Górach, pośrednik między niebem a ziemią? Czy znajdzie w nas opiekunów, którzy zajmą się jego odnową i konserwacją? Fachowo.

Aniołek, co prosi, by ktoś był jego Aniołem Stróżem.

 

Ks. Jan Twardowski

Zmieniły się czasy

nazywamy go brzydko stróżem

każemy mu nas pilnować

używamy jak chłopca na posyłki

kto z nas mu rękę poda

pożałuje że ma skrzydła za duże

sumienie tak czyste że niewygodne

kolor biały raczej niepraktyczny

życie obce bo bez pomyłek

miłość niecałą – bo bez umierania

 

kto z nas obejmie go za szyję

słuchaj – powie – zmieniły się czasy

teraz ja cię przed światem ukryję

 

Scenariusze Uroczystości

Anielskie Betlejem

Jesienns Miłość

Kochać Świat

Pod wielkim dachem nieba

Pokolenie JP II

Przyjazne koncertowanie

Zienia rodzinna, Ziemia najdroższa